Świata nie zbawię…

Ostatnio moje posty były raczej lekkie pozbawione głębszych przemyśleń- co być może jest pewnym rozczarowaniem dla części z Was… Muszę więc te właśnie osoby zmartwić- prawdopodobnie tych poważniejszych wpisów, w których próbuję przekazać swoje mądrości będzie coraz mniej. Dlaczego? Już wyjaśniam…

Dotarło do mnie ostatnio, że świata nie zbawię. Mam wśród swoich znajomych osoby, które widziały, jak staczam się przez narkotyki i niby wtedy były przerażone moim stanem, a jednak same zaczęły sięgać po substancje z tej samej grupy.

O tym, jak często bezskutecznie starałam się przekonać ludzi, że stosowanie głodówek i dążenie do perfekcyjnego ciała za wszelką cenę ostatecznie czyni bardziej nieszczęśliwym niż daje satysfakcji, o konsekwencjach zdrowotnych nie wspominając, nawet nie zliczę.

Wydawało mi się, że moje doświadczenia mogą pomóc innym uchronić ich przed tym, co musiałam przechodzić ja. Niestety była to spora naiwność z mojej strony. Tak naprawdę swoją otwartością w kwestii narkomanii i zaburzeń odżywiania wzbudziłam uznanie paru osób, które z powyższymi nigdy nie miały do czynienia, natomiast u tych, których problem rzeczywiście dotyczy, spotykam się częściej z nieprzyjemnymi komentarzami.

Nie, nie chodzi o to, że całkiem się poddałam i los innych ludzi przestał mnie interesować. Nadal czuję jakąś tam „misję”, jednak dotarło do mnie, że chyba starałam się za bardzo i próbowałam osiągnąć więcej, niż ktokolwiek jest w stanie. Jeśli chcesz ze mną porozmawiać o swoich problemach z jedzeniem, czy nałogiem- jak najbardziej jestem na to otwarta. Czasem też napiszę jakiś komentarz pod postem zagubionej nastolatki licząc, że może jej jednak pomoże. Postanowiłam jednak zacząć nieco bardziej skupiać się na sprawach, które rzeczywiście są moją codziennością zamiast próbować zbawić świat.

Nie wiem, czy to jakieś lekkie wypalenie z mojej strony, czy realistyczne spojrzenie na rzeczywistość. Mam też nadzieję, że nikogo tym wyznaniem jakoś szczególnie nie rozczarowałam, ale zdaję sobie sprawę, że być może tych, którzy są ze mną od początku zaczęło zastanawiać, skąd taka zmiana chcarkteru moich wpisów.

To tyle na dzisiaj- a już w najbliższych dniach zaproszę Was do pewnej akcji, którą przygotowałam na czerwiec. Wpis na ten temat już wkrótce!

Reklamy

18 thoughts on “Świata nie zbawię…

  1. Najważniejsze, to robić coś w zgodzie ze sobą. Jeśli czujesz, że to co robiłaś do tej pory nie przynosi takich rezultatów, na jakich Ci zależy, to rób to, co da Ci satysfakcję ☺ a Twoi wierni czytelnicy na pewno z Tobą zostaną ☺

    Lubię to

  2. A może jednak warto coś mądrego tu pisać… Może trafi tu ktoś,komu te mądrości się przydadzą,pomogą. I to będzie jego samodzielna,dobrowolna decyzja,że weźmie do serca to,co przeczytał 😉

    Lubię to

  3. Pamiętam jak kilka lat temu, moja mama z okazji urodzin powiedziała mi „życzę Ci, żebyś uczyła się na błędach, cudzych błędach”. Niestety to wcale nie jest takie proste, bo jeśli my nie dostaniemy ciosu od życia, to zawsze mamy nadzieję, że nas to nie dotyczy i my się nie damy.

    Polubione przez 1 osoba

  4. Są ludzie, którzy, jak to nazywasz, „zbawianie świata” mają we krwi. I mimo, że czasami pewnie czują, że ich działania nie przynoszą efektów, nadal to robią. I dobrze, gdzie bylibyśmy gdyby każdy żył tylko dla siebie? Nie wiem, czy będziesz w stanie całkiem odpuścić:) Dobrej drogi, którędy by ona nie wiodła:)

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s