Ile ważę i jak wygląda moja sylwetka?

Droga Czytelniczko!

Prawdopodobnie klikając w link do tego posta liczyłaś poznać odpowiedź na pytanie w jego tytule. Niestety muszę Cię jednak rozczarować, ale nie otrzymasz tu tego, po co przyszłaś. Proszę Cię jednak, zostań, ponieważ to właśnie do Ciebie jest skierowany ten list…

Zastanów się przez chwilkę, dlaczego kwestia wagi i wyglądu zewnętrznego jakiejś blogerki wydała Ci się na tyle interesująca, że zdecydowałaś się wejść na tę stronę? Przecież jest cała masa bardziej interesujących rzeczy na świecie, niż to, czy ważę 40, czy 140 kg, oraz  czy na brzuchu mam kaloryfer, czy raczej bojler… A jednak z jakiegoś powodu moja sylwetka wydała Ci się tematem na tyle ciekawym, by poświęcić jej kilka minut swojego życia.

Pozwól, że coś Ci opowiem.Przez wiele lat sama przyglądałam się ciałom innych ludzi. Obsesyjnie. Nie widziałam w tych osobach nic poza nim. Ze wszystkimi wokół się porównywałam i oceniałam ich wygląd. Zazdrościłam tym, którzy wypadali „lepiej” i czułam satysfakcję, gdy ktoś wypadał „gorzej”, jednocześnie nim gardząc. Osiągnięcie idealnej figury było moim najwyższym życiowym celem.

Prawdopodobnie właśnie czujesz się urażona tym, że posądzam Cię o taką powierzchowność. Poczekaj jednak chwilkę zanim się oburzysz. W żaden sposób nie chcę Cię oskarżać (bo i jakim prawem, skoro sama nie byłam lepsza?), lecz skłonić do pewnych refleksji… Kliknęłaś w ten link, prawda? Może więc jednak zupełnie nieświadomie stałaś się ofiarą wszechobecnego kultu ciała? Fit obsesja to w ostatnim czasie prawdziwa plaga. I nie, absolutnie nie chcę przez to powiedzieć, że w uprawianiu sportu i dbaniu o siebie jest coś złego, bo oczywiście nie ma. Problem pojawia się wtedy, gdy dla bycia fit zaczynasz działać wbrew samemu sobie. Być może całkowicie zrezygnowałaś z cukru i dań typu schabowe, być może chodzisz na siłownię 5 razy w tygodniu „dla zdrowia”.  Dla zdrowia? A może raczej po to, żeby wyglądać jak te dziewczyny z Instagrama wyginające się w bieliźnie Calvina Kleina? Twierdzisz, że chodzi przede wszystkim o to pierwsze? W takim razie rozumiem, że do lekarza również regularnie chodzisz na okresowe badania, skoro Ci tak na tym Twoim zdrowiu zależy? Nie? Ups, chyba właśnie wydały się Twoje prawdziwe motywacje…

Tak, zapewne da się wyczuć w ostatnim akapicie moją irytację. Wiesz dlaczego? Bo zwyczajnie wkurza mnie to, jak pięknie wmówiono nam, że nakręcanie obsesji ciała jest czymś dobrym. Pięknie opakowano to w papier z napisem „zdrowy styl życia”.  W rzeczywistości przyjmuje to często kształty takie, jak opisane przeze mnie w tym poście. Czy ja wiem, czy takie to zdrowe dla naszej psychiki całkowicie rezygnować z ulubionej czekolady, bo „fuj, sam syf”?  Czy to takie dobre zmuszać się do pójścia na siłownię podczas, gdy tak naprawdę chcesz po prostu chwilę poleżeć w fotelu po całym dniu pracy?

Chcesz wiedzieć, czy niezdrowa fit obsesja dotyczy też Ciebie? Mam dla Ciebie małe zadanie. Wyobraź sobie, że żyjemy w świecie, w którym wszystkie typy sylwetki są uznawane za równie atrakcyjne. Czy nadal żyłabyś dokładnie w taki sposób, w jaki żyjesz? Czy nadal miałabyś takie same priorytety? Jeśli nie, myślę, że wiesz już, co jest na rzeczy…

Moja rada? Wyluzuj! Tak po prostu. Zrób coś, na co masz rzeczywiście ochotę, nawet jeśli jest to okazjonalna biała buła z nutellą, albo weekend spędzony w łóżku. A jeśli już masz ochotę iść na tą siłownię, to idź! Ale poćwiczyć, a nie zrobić nowe selfie i dalej nakręcać spiralę kultu ciała w mediach. Pamiętaj- nie musisz poddawać się masie!

Zdaję sobie sprawę, że to, co mówię jest mało popularne. Nawet wśród innych blogerek po zaburzeniach odżywiania panuje moda na wstawianie zdjęć „przed” i „po”. Nie jestem w stanie tego do końca zrozumieć- że nawet dziewczyny, które próbują pokonać swoją obsesję na punkcie ciała robią to… Pokazując własne ciało, porównując je do jakichś jego innych stanów. Wydaje mi się, że nie tędy droga. Czy nie lepiej po prostu zepchnąć temat wyglądu zewnętrznego na dalszy plan i zająć się rzeczami naprawdę ważnymi?

Pozdrawiam,

Zuza

Reklamy

23 thoughts on “Ile ważę i jak wygląda moja sylwetka?

  1. Mnie osobiście przeraża ta cała obsesja na bycie fit. Dbam o siebie, uprawiam sport i zdrowo się odżywiam, ale jeśli mam ochotę zjeść pizzę, czy wypić kawę z mlekiem i cukrem, to to robię. Wszystko jest dla ludzi. Nie ukrywam, że zachowanie szczupłej sylwetki jest dla mnie ważne, przez co regularnie ćwiczę, aczkolwiek idzie to w parze zachowaniem zdrowia. Nie mam zamiaru ślepo podążać za modą na „kaloryfery”, czy inne redukcje wagi. Po cholerę robić wszystko pod publiczkę? We wszystkim trzeba zachować trochę zdrowego rozsądku..

    Polubienie

  2. Jest trochę racji w tym co napisałaś, jest to jakaś obsesja, która trzymała mnie przez lata i doprowadziła do otyłości. Teraz jest to troska o swoje zdrowie, przede wszystkim. Dlatego też weszłam na twojego bloga, bo zaciekawiło mnie jak sobie poradziła sobie ze swoją sylwetką, chciałam poczytać, a jak wyglądasz… Pełno jest przemian ,zdjęć przed i po, i co z tego, ja szukam podpowiedzi jak coś zrobić by nie zrobić sobie krzywdy, i tęsknię za możliwością pójścia na spacer bez dretwiejacych nóg,mozliwoscia zrobienia sklonu, czy zawiązania butów bez problemu.

    Polubienie

    1. Jak nie zrobić sobie krzywdy? Myślę, że najlepiej jest choć raz się udać do dietetyka, żeby otrzymać choć kilka wskazówek spersonalizowanych pod siebie. Po drugie, warto znaleźć zdrowsze wersje swoich ulubionych potraw: Ja na przykład jem sporo domowych ciastek slodzonych erytrolem, bo po prostu lubię słodkie. Po trzecie to właśnie zachować umiar. Nie ma co odmawiać sobie pączka w tłusty czwartek albo karpia na wigilię. Bo przez to sami czujemy się wewnętrznie pokrzywdzeni i nieszczęśliwi z tym, jak żyjemy. Jeśli przez 85% czasu jemy zdrowo, w tych 15 możemy sobie spokojnie pozwolić na drobne grzeszki:)

      Polubienie

  3. Wszystko można, ale z umiarem. Ja osobiście jestem zwolenniczką tego, aby jeść wszystko i próbować wszystkiego, aby wiedzieć co nam smakuje najlepiej. Cieszyć się chwilą i tym, co jemy, czy też robimy i oby tych chwil było jak najwięcej 🙂

    Polubienie

  4. Cóż, gdybym ważyła normalnie tyle co teraz – w 9 miesiącu ciąży – pewnie byłabym załamana, bo nawet mój wzrost nie uratowałby moich proporcji. Ale plany na powrót do formy mam wielkie więc zobaczymy jak będzie 🙂 pozdrawiam

    Polubienie

  5. Ha ha! Powiem Ci ze myślałam, ze ja się dowiem jaką sylwetkę powinnam mieć ;P A Odnosnie Twojego wpisu muszę z przykrością stwierdzić ze masz rację, ten kult CIAŁA i przesadne dbanie o zdrowie zaczyna isć w nieciekawym kierunku. Wystarczy popatrzeć na dziewczynki np w gimnazjum, które ćwiczą 7 dni w tygodniu rezygnują z cukrów, tłuszczy i wielu innych rzeczy które są im niezbędne do prawidłowego rozwoju zarówno fizycznego jak i psychicznego. Uwielbiam sport , zdrowe odżywiania, naturalne kosmetyki, sama wiele robię a przepisy tworzę bądź przekształcając i uzdatniając je do miana zdrowego jedzenia! Ale nie mozemy popadać w skrajności i obłęd bo to niszczy.

    Polubienie

    1. No niestety… Właśnie stąd ten tytuł- stało się to, czego się spodziewałam: krótko po publikacji statystyki wejść na bloga mi podskoczyły w górę… Natomiast reakcji niewiele- co wskazuje na to, że treść jednak większość rozczarowała 😉

      Polubienie

    1. Też tak uważam- problem jest taki, że w dzisiejszych czasach trudno odróżnić, kiedy rzeczywiście źle się ze sobą czujemy, a kiedy my czulibyśmy się ze sobą całkiem ok, ale media wmawiają nam, że powinniśmy być szczuplejsi/ bardziej umięśnieni…

      Polubienie

  6. Popieram pomysł z wyluzowaniem się i w ogóle ze ściągnięciem z siebie całej tej presji.

    Natomiast niestety żyjemy w czasach, w których wygląd zewnętrzny jest szalenie ważny – w kontaktach międzyludzkich, w pracy, w sytuacjach codziennych. Dlatego wcale mnie nie dziwi, że ludzie fascynują się tym tematem, chociaż często jest to po prostu niezdrowe.

    Polubienie

    1. Mi mama też naopowiadała bajki, że jak nie chcę nosić aparatu ortodontycznego to przez krzywe zęby pracy nie znajdę… Prawda jest taka, że być może mając do wyboru dwie osoby z praktycznie identycznym CV, zatrudni się tą „bardziej atrakcyjną”- jednak nadal to same w sobie kwalifikacje grają główną rolę – a jakoś z ich powodu nikt na głowę nie dostaje…

      Polubienie

  7. To, co napisałaś jest już coraz bardziej popularne. Marki sięgają po takie komunikaty coraz częściej. Chodzi o pokazanie wartości jak w reklamach Dove, które prezentują sylwetki kobiet nie-anorektyczek.

    Polubienie

    1. Ja szczerze mówiąc też się zdziwiłam, ile kobiet w wieku powiedzmy, dojrzałym też daje się w to wkręcić. Ale właśnie dzięki temu zaczęłam pracować nad sobą – bo dotarło do mnie, że teksty, że „z wiekiem mi przejdzie” niewiele mają wspólnego z prawdą…

      Polubienie

  8. Ja staram się postępować racjonalnie, nie jem fastfoodów, nie pije napoi typu cola, energetyków, żeby potem nie opłakiwać stanu swojej wagi czy swojego wyglądu. Nie wiąże się to dla mnie z żadnymi wyrzeczeniami. Jeżeli mam ochotę na coś słodkiego to staram się przygotować coś co mnie zaspokoi i będzie zdrowe zarazem. Zauważyłam, że im bardziej naturalnie się odżywiam tym moje samopoczucie, waga, wygląd są lepsze i nie potrzeba mi żadnych katorżniczych diet czy treningów:)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s